wielozadaniowość
Czas na zmiany,  Rozwój osobisty

Odpuść wielozadaniowość bo mniej znaczy więcej.

Pojęcie multiaskingu już jakiś czas temu szturmem wdarło się do Polski. Zaczęło zdobywać rynek pracy, a w kolejnym etapie ludzie wkręceni tym stylem zaczęli wdrażać to w życie codzienne. Co gorsza doszło do tego chwalenie się multiaskingiem na prawo i lewo. A nie ma się wcale tu czym chwalić! Tym artykułem obalę mit, że multiasking jest wspaniały. 

Przede wszystkim zacznę od tego, że multiasking to w naszym języku nic innego jak wielozadaniowość. Jednak w języku angielskim brzmi wspaniale, dlatego korporacje nagminne używają tego słowa anglojęzycznego. Co więcej firmy kochają robić swoim pracownikom szkolenia z tego tematu bo przecież im więcej będą robić tym lepiej i efektywniej. Nic bardziej mylnego. 

 

Wiele na raz, czyli czym jest wielozadaniowość?
 

Zacznę od tego, że termin ten wymyślono w branży IT dla nowych technologii. Tak dobrze widzisz. Chodzi o sprzęty i urządzenia, które nas otaczają i potrafią tak wiele jednocześnie nam oferować. To właśnie smartfony, tablety i komputery potrafią przetwarzać kilka zadań jednocześnie. 

Współcześnie dzięki złej interpretacji(a może całkowicie z premedytacją) firm i korporacji wielozadaniowość jest uznawana za niezbędną cechę pracownika i świadczy o naszym zaangażowaniu w pracę, chęci do pracy i efektywności. Nie mniej człowiek nie robot. 

Nóż otwiera mi się w kieszeni jak czytam na różnych forach lub słyszę jak ludzie mówią, że są wielozadaniowi. Robienie kilku rzeczy na raz jest wspaniałe i one to potrafią i zachęcają do tego innych. Co więcej żyją w przeświadczeniu, że oszczędzają na tym czas bo robią więcej i szybciej. Serio? 

 

Coraz więcej, coraz szybciej i coraz bardziej stresująco. 
 

Wielozadaniowy nie będą zadowoleni z tego, co tu przeczytają. I słusznie, ponieważ pora się ocknąć i przemyśleć, czy naprawdę chcą być sterowanymi robotami. 

Nasz mózg, z medycznego punktu widzenia, nie pozwala na równoczesne koncentrowanie się na kilku zadaniach, informacjach na raz. Oczywiście jak zwykle są wyjątki od reguły. Na świecie jedynie 2% populacji ma takie naturalne zdolności. Co więcej skupienie się na wielu obowiązkach jednocześnie wpływa w dłuższej perspektywie na spadek efektywności w działaniu aż o 40%(badanie przeprowadzano na University of London). Konsekwencje tego są ogromne: spadek energii, wolniejsze działanie, ryzyko częstsze popełniania błędów, napięcie a także odczuwanie stresu. 

W ofertach pracy bardzo często firmy ukrywają wielozadaniowość pod hasłem wymagań, takich jak praca pod presją czasu. Pracodawcom nie chodzi o Ciebie. Im chodzi o szybki rozwój przedsiębiorstwa czy korporacji i uzyskiwanie wysokich wyników. Ty jesteś tylko trybikiem, narzędziem do realizacji celu. A skoro jesteś narzędziem to przecież warto na nim zastosować wielozadaniowość i wpoić, że jest to takie super i wspaniałe! 

Ktoś kto pracuje tak dłuższy czas oczywiście przyzwyczai się do takiej formy. Przekona się, że naprawdę nabrał umiejętności robienia kilku rzeczy na raz i będzie chciał wprowadzić to do życia prywatnego. W końcu jak zacznę robić pranie, wykonam kilka telefonów, odpiszę na maile, pomogę dziecku w lekcjach i będę robić raport do pracy albo pisać artykuł na bloga, przeplatając ze sobą wszystkie te czynności, to zrobię to w jednym czasie i potem luzik. Będzie wiele zadań ogarniętych i to szybko. Będziemy niczym superwoman lub superman. HAHAHA. 

 

Konsekwencje czają się tuż za rogiem. 
 

Działanie w trybie więcej na raz ma poważne konsekwencje zdrowotne. Jesteśmy zdecydowanie bardziej spięci, co może zakończyć się nerwicą. Do tego dojdą wahania nastroju, napięcie wewnętrzne i przeciążenie natłokiem zadań. To z kolei może prowadzić w dłuższej lub bliższej perspektywie do wypalenia zawodowego w pracy. A w domu? No cóż i tutaj nie ominą Nas konsekwencje takie jak: kłótnie, popsucie relacji a nawet i rozpad związku. Bo kto chciałby mieszkać z kimś kto żyje wciąż w biegu i w natłoku zadań. 

Wielu psychologów przestrzega przed pracą w trybie wielozadaniowości. Z ich punktu widzenia ludzie funkcjonujący w takim trybie mają znacznie obniżony poziom zdolności kreatywności i empatii. Odbija się to również na koncentracji. W trudnych przypadkach dochodzi do nerwicy a nawet depresji. 

Napiszę krotko i dosadnie. Wielozadaniowość to cichy zabójca efektywności i komfortu życia. 

 

Mniej znaczy więcej. 
 

Jak radzić sobie w świecie, gdzie oczekuje się a nawet żąda od Nas bycia wielozadaniowem? I proszę nie mylmy pojęcia wielozadaniowości z podzielnością uwagi!!!

Przede wszystkim działając warto skupić się na jednym danym zadaniu lub pracy w blokach. Bazą będzie tutaj dobre planowanie i organizacja. Bardzo przydadzą się Nam takie umiejętności jak ustalanie priorytetów, strategii działania i asertywność. Nie sztuką jest dać się zaorać, ale działać tak, aby jedna i druga strona(czytaj pracodawca-pracownik) był zadowolony. Można to wszystko osiągnąć. Nie jestem specjalistką od planowania, organizacji i zarządzania sobą w czasie. Dlatego odsyłam Cię na blog Pani Swojego Czasu. 

Jednak w kwestiach równowagi życiowej, radzeniu sobie ze stresem, emocjami i wpływem na relacje mogę wiele powiedzieć. Możesz przeczytać o mnie tutaj. Wielozadaniowość i dążenie do niej bo tego wymaga otoczenie i dlatego, że jest to powód do dumy(bardzo mylne przekonanie) wpływa również bardzo mocno na te sfery. Niestety bardzo często nie dostrzegamy tego w odpowiednim momencie. Daje nam to znać, gdy zaczyna się coś sypać: w domu są kłótnie i krzyki, odczuwamy negatywne emocje, które przekładamy na bliskich czy nagle tracimy energię, zapał i popadamy w kiepski nastrój. I przeważnie nie my jako źródło to dostrzeżemy pierwsi lecz dostaniemy mocny komunikat od bliskiej osoby. Wówczas już sobie nie poradzimy sami, bo z taką burzą emocji, napięcia ciężko zawalczyć sam na sam. Czy warto aż tyle ryzykować? 

Zostawię Was z tym pytaniem…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *