Kobiecy punkt widzenia

Podsumowanie roku 2018

Nie zliczę ile razy w ostatnim czasie wypowiadałam słowa „kiedy ten rok zleciał”, a to dlatego, że faktycznie przez różne sytuacje i wydarzenia minął bardzo szybko. Pamiętam dokładnie ostatniego sylwestra, a tu już do moich progów zapukał rok 2019. Otworzyłam mu drzwi z optymizmem, nadzieją i uśmiechem.
 

Wiele się w moim życiu działo w ciągu zeszłego roku. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że to był rok zmian. W dużej części te zmiany dotknęły mnie wewnętrznie i wpłynęły na moje postanowienia, decyzje i samopoczucie.

W Nowy Rok natomiast weszłam z czystą kartą, ale z lekcjami wyniesionymi z tego, co wydarzyło się w 2018 roku.

Dlatego też uważam, że dobrym rozwiązaniem jest podzielenie się z Wami podsumowaniem minionego roku, a tym samym danie Wam możliwości poznania mnie lepiej. Nie będzie w tym artykule koloryzowania. To prosty artykuł, wręcz jak kartka z pamiętnika.

 

Czułam się…

W tym momencie jest dobrze, ale bywało różnie. Były emocjonalne wzloty, upadki, uśmiechy i krokodyle łzy – mieszanka wybuchowa, ponieważ dużo się działo. Nie tylko zawodowo, ale w dużej mierze też prywatnie.

Podjęcie decyzji o odejściu z z pracy, zwłaszcza jeśli przestaje odczuwać się motywację i satysfakcję nie jest proste. Lubię to, co robię, ale samopoczucie w pracy i szacunek do ludzi , w której się pracuje jest równie ważne. Dzisiaj wiem, że podjęłam bardzo dobrą decyzję, a to co fajne jest w zasięgu mojej ręki.

Zwłaszcza, że mogę robić dalej to, co mnie interesuje, w czym jestem dobra tyle, że na własny rachunek. I tak właśnie wrzesień i październik był pod tym względem przełomowy.

Niestety zbiegło się to w czasie z chorobą w rodzinie i to bardzo poważną. Gdy przed oczami staje widmo, że kogoś może zabraknąć momentalnie zmienia się perspektywa.

Zaczęłam pojmować, że życie jest tylko jedno, że chcę żyć bardziej świadomie i uważnie. W takich chwilach dopadło mnie widmo szczerości wobec samej siebie. I naszła mnie fala analiz, pytań, oceny swojego życia.

Tym, bardziej poczułam, że wiele zmienię i w ciągu trzech miesięcy tak się stało.

 

Chciałabym…

po całym roku 2018 i jego analizie, a także szczeremu podsumowaniu, zrealizować swoje cele. W Nowym Roku chcę poświęcać więcej czasu sobie, rodzinie i odpoczynkowi. Bez wyrzutów sumienia.

Przez ostatnie dwa lata siebie i czas dla siebie odkładałam na dalszy plan. Zawsze wymówką były dzieci, dom, praca. Uważałam, że może mi wolno odpoczywać, ale przecież tak robiąc marnuję czas.

Czas bez pracy na etacie i choroba teścia pozwoliły mi odkryć na nowo, co jest ważne i co powinnam pielęgnować. Pokazały mi, że poza pracą jest też bardzo ważna sfera, na którą powinnam znaleźć czas. Czytanie książek, chwile relaksu, chwile samotności to elementy, które wpływają na mnie pozytywnie i chcę je w przyszłym roku praktykować regularnie. Na to nie muszę zasłużyć, to mi się po prostu należy.

 

Jestem wdzięczna za…

Przede wszystkim za wspaniałego męża, który cały czas trzyma mnie mocno za rękę, daje poczucie bezpieczeństwa, mądre rady i wsparcie.

Mimo, że jesteśmy ze sobą już 17 lat to z każdym rokiem odkrywam w nim coś nowego i wspaniałego. W życiu nie ma nic ważniejszego niż to, aby obok znajdowała się osoba, która jest miłością, opoką, przyjacielem i nadzieją.

Na drugim miejscu stoi spełnienie się mojego marzenia i spędzenie wakacji w Chorwacji. Tam znaleźliśmy swoje drugie miejsce na ziemi i chcemy, co roku wracać. Te wakacje scaliły całą naszą rodzinę. Pokazały mi jak ważne są wspólne wyjazdy, spędzanie czasu razem i chwile beztroskiej zabawy z dziećmi.

I w końcu cieszę się z odwagi do założenia bloga, w którym chcę dzielić się moją wiedzą i pokazywać, że każdy może odważnie trzymać ster swojego życia. Daje mi to duże możliwości rozwoju, ale także satysfakcji i radości. Jest szansą na wiele możliwości i spełnienie mojego marzenia. Nie zadziałoby się to bez osób, które mnie zainspirowały, czyli Oli Budzyńskiej znanej jako Pani Swojego Czasu i Oli Gościniak z Jestem Interaktywna oraz wsparcia najbliższej mi osoby- męża.

 

Potrzebowałam…

Zdecydowanie więcej czasu na odpoczynek. Sfera zawodowa z prywatną tak się przesiąkały w ostatnim czasie, że był to jeden wielki chaos. Uważałam, że cały czas coś powinnam robić bo inaczej nie będę efektywna. Taką presję wywoływało też u mnie szefostwo.

Wielkie minusy korporacji. W domu non stop byłam zestresowana i rozładowywałam napięcie ciągłym sprzątaniem. Zero odpoczynku.

Z październikiem wiele się zmieniło. Nie wstawałam już o 7 do pracy, nie wracałam o 17 i nie siedziałam wieczorami z laptopem w łóżku. Stałam się mamą i żoną bardziej świadomą, ale też w pełni obecną. Poznałam plusy nic nierobienia i nie sądziłam, że są one aż tak duże.

Z drugiej strony zrozumiałam też, że bardzo potrzebuję inwestycji w siebie. Tyle wiem o rozwoju osobistym, tyle o tym trąbiłam na szkoleniach i pomagałam w tym innym, ale sama nie miałam na to czasu. Ostatnie trzy miesiące 2018 roku pozwoliły mi skupić się na sobie. Wybrać kursy, które mnie interesują, kupić książki jakie chcę przeczytać i zacząć się rozwijać.

 

Pracowałam nad…

sobą i swoją asertywnością. Bo z tą bywało różnie. Często ciężko było mi powiedzieć „Nie” bo zaraz pojawiał się ‘Pan wyrzut sumienia” i mnie męczył. Tylko ile tak można? Okazało się, że są granice. Wystarczyło, że parę osób nagięło tą moją dobroć a cierpliwość mi się wyczerpała.

Przez 4 miesiące można naprawdę wiele wywrócić do góry nogami o czym przekonałam się na własnej skórze. Zaczęłam też pracować nad własnym pomysłem na życie i pisać bloga, o czym już wspomniałam wcześniej.

I zdecydowanie bardziej skupiłam się na relacjach w domu między mną a mężem, między Nami a naszymi synami. Chcę, żebyśmy byli szczęśliwą rodziną, która może na sobie polegać.

 

Czytałam…

zdecydowanie więcej. We wrześniu ponownie znalazłam czas na czytanie i parę pozycji miało wpływ na moje chęci zmian w życiu. Książki z serii poradników, motywacji i rozwoju stały się moimi ulubionymi lekturami.

Dodatkowo skupiłam się na rozwoju swojej wiedzy w zakresie biznesu on-line, mediów społecznościowych i produktów on-line, więc stałam się właścicielką kilku dobrych e-booków. Tyle, że nie mam zamiaru tylko tej wiedzy „ćpać”, ale wdrażać ją w swoje życie. Jednak nie wszystko naraz bo to byłoby niemożliwe. Krok po kroku. Ważne, aby tak iść do celu.

 

Czekałam na…

Jako, że wierzę, że Nowy Rok może przynieść lepsze jutro i jest szansą na nowe możliwości, dobre zmiany w moim życiu i wydarzenia to czekałam właśnie na sylwestra. Byłam w pełni gotowa na nowe, na te 365 kart niezapisanych z mojego życia i zamknięcie trudnych chwil z 2018 roku.

Wraz z nadejściem północy i rozbłyśnięciem się fajerwerek na niebie zamknęłam oczy, wzięłam głęboki oddech i powiedziałam sobie w duchu: „ Będzie dobrze. Będzie spokojniej. To będzie Nasz rok. Najważniejsze, żeby było zdrowie”.

 

Dlatego życzę Wam dobrego Nowego Roku. Niech będzie dla Was momentem na spełnianie Waszych marzeń, motywacją do zmian i życia zgodnie z samym sobą.

A jaki był Wasz 2018 rok?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *