plany, wizje
Kobiecy punkt widzenia

Wizje i plany a życie swoje scenariusze podkłada.

Planowanie jest świetne. Nie mam tu na myśli skrupulatnego planowania każdego dnia, każdej godziny i minuty. Raczej chodzi mi o to, aby wiedzieć jak chce się zrealizować swoje wizje i plany. Bo jeśli sami tego nie zaplanujemy to nie ma co oczekiwać, że się wydarzy. Ale co jeśli my swoje, a życie jednak swoje i pod nogi kładzie nam zupełnie inny scenariusz?
 

Każdy człowiek, przynajmniej ten chcący żyć świadomie i po swojemu, ma w głowie wizje i plany na swoje życie oraz punkty, które powinien zrealizować, aby to osiągnąć. Spełnione życie to takie, gdzie to Ty jesteś Panem swojego losu. Jednak nie do końca i nie zawsze. 

Tym właśnie artykułem obalam dzisiaj to stwierdzenie. I jako przykład przytaczam tu własną osobę. 

 

 
Co z tym scenariuszem? 

Życie niedawno napisało za mnie scenariusz i pomogło mi odnaleźć w końcu harmonię, której tak bardzo potrzebowałam. 

Jeśli tak bardzo kurczowo trzymałabym się swojej wizji i punktów, które powinnam przebrnąć, aby osiągnąć swój cel nie byłabym dzisiaj właśnie tu gdzie jestem dzięki losowi. 

Po prostu osiągnęłam ważne dla mnie plany życiowe dużo wcześniej i teraz mam czas, aby na spokojnie robić, to co lubię. 

Co więcej oddałam się losowi się całkowicie. Po prostu mu zawierzyłam.  Pewnie pomyślicie, że ryzykowałam? A może, że nie było to rozsądne? Nic bardziej mylnego. 

Efekt jest taki, że jak nigdy dotąd czuję, że jest to dobry etap w moim życiu. 

 

 

Rewolucja w życiu. 

Często jest tak, że w kluczowych momentach naszego życia potrzebna jest rewolucja.  Jeszcze częściej wiąże się ona w życiu z zamknięciem pewnych rozdziałów i otwarciem nowych.  Do tego potrzebna jest odwaga, której tak wielu ludziom brakuje, przez co często zostaje się tam gdzie się jest. 

Nic się nie zmienia, wizje pozostają wizjami, marzenia tylko marzeniami, plany tylko planami a życie nie cieszy. 

Uważam, że niezależnie na jakim etapie życia się jest, ile ma się lat, co już się osiągnęło, jeśli czegoś brakuje należy po to sięgać. Nawet jeśli oznaczać to będzie duże zmiany. 

W końcu życie jest tylko jedno i nikt nam drugiej szansy nie da. Masz do tego odwagę?

 

 
 
Moja historia. 

Jako przykład przytoczę tutaj siebie. Przez dobre 10 lat pracowałam w firmach farmaceutycznych. I naprawdę wyniosłam z nich zarówno wiele dobrego jak i niedobrego. Temu doświadczeniu zawdzięczam wiele: rozwój, mnóstwo przydatnych szkoleń jak i dobry poziom życia osobistego. 

Jednak poza tym taka praca niosła ze mną wiele stresu, brak czasu i częste przebywanie poza domem. W domu też nigdy nie byłam na 100% obecna. Co więcej w łóżku towarzyszył mi laptop. 

Na pewnym etapie poczułam, że potrzebuję więcej czasu z rodziną, równowagi życiowej i bycia na miejscu. 

Postanowiłam rozstać się z wykonywanym przeze mnie zawodem i pójść inną drogą. Zająć się tym, co mnie interesuje i na własny rachunek. Po prostu czułam, że powinnam spróbować bo inaczej przegram życie. 

Odwaga wzięła się nie wiadomo skąd i naprawdę nie tęsknię za tym etapem mojego życia. 

Wszystko tak naprawdę zależy od tego, czego potrzebujemy czy też oczekujemy od życia. Szczęście w dużej mierze uzależnione jest od tego, jak czujemy się na danym etapie, którego obecnie doświadczamy. Dodatkowo wpływa na nie fakt, czy coś z tym zrobimy czy też nie. 

Nie można oczekiwać, że będziemy zadowoleni jeśli coś nam będzie doskwierało. Oczywiście można sobie wmawiać, że jest ok i jesteśmy zadowoleni i zapewne będzie to na jakiś czas działało. 

Tylko pytanie jak długo można oszukiwać samego siebie i wciskać sobie bzdury, że jest dobrze chociaż nie jest? Jest ok chociaż tak naprawdę nie jest. 

Bierze się to tylko z dwóch powodów, albo ze strachu przed zmianami, albo z lenistwa, bo jednak zmiany wymagają zaangażowania i czasu. Zawsze jest jakiś wybór.  Wszystko zależne jest od Ciebie i nikogo więcej. 

 

 
 
Wnioski, które płyną same. 

Dzisiaj śmiało stwierdzam, że moja zmiana posłużyła mi na dobre. Jednak nie do końca stało się tak jak to sobie wyobraziłam. W momencie wprowadzania do życia rewolucji, samo życie podstawiło mi rozwiązanie jakiego nie planowałam. 

Spełniam swoje wizje, plany i zajmuję się tym, co mnie interesuje i w taki sposób jaki chcę. Zdecydowanie szybciej niż miałam to zaplanowane. Spotkało mnie to szczęście, że akurat życie podłożyło mi pod nogi pewne rozwiązania. 

Oczywiście wymagało to ode mnie nie tylko przeorganizowania pewnych spraw, zmiany planów czy korekty moich działań.  Doszły do tego kwestie zdobycia nowej wiedzy, informacji i większego zaangażowania. Jednak się opłacało. 

Fakt jest również taki, że moje zainteresowania(pasje) obecnie trochę odeszły na plan dalszy(prawie na trzy miesiące), ponieważ nowa sytuacja wymagała wdrożenia. Jednak powoli na powrót jestem w stanie wplatać je w swoją codzienność. 

 

 

Życie ach to życie…

Dlaczego to wszystko się zadziało? Bo życie stwierdziło, że napisze dla mnie inny scenariusz. Pozwoliło mi spełnić moje skryte wizje i plany, które też są moimi wartościami: równowaga życiowa, rozwój, czas dla siebie i dla rodziny, brak wyjazdów służbowych i pracy w godzinach nadliczbowych. 

Przypadek, a raczej los, postawił przede mną nowe wyzwanie, którego bez wahania się podjęłam. Nie miałam wątpliwości w podjęciu decyzji, ponieważ od początku wiedziałam, że dzięki temu będę mogła w końcu uzyskać równowagę życiową, czas dla siebie i rodziny. Co więcej moje wizje i plany zrealizowały się znacznie szybciej i skuteczniej. 

I nigdy dotąd nie czułam się tak spełniona i mam ochotę krzyczeć całemu światu, że zmiany są w życiu potrzebne, że niezależnie ile ma się lat warto zaufać temu, co niesie los. 

 

Reasumując nie zawsze koniecznie tak twardo trzeba iść zgodnie z planem. Zgodzicie się ze mną? 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *